Siatkówka

Michaił: Uwodząc dziedziczkę – Nora Roberts

Kolejna książka Nory Roberts, która nikomu nie zrobi większej krzywdy. Fabuła jest bardzo prosta, napisana przystępnym językiem, tak, aby każda kobieta mogła się przy niej zrelaksować. Inaczej bym tego nie nazwała ponieważ zgłębiając się w historię głównych bohaterów, na pewno się nie zmęczysz, przy jej analizowaniu.

 Owa tytułowa dziedziczka to Sindey. Kobieta, która, w wyniku testamentu swojego dziadka prowadzi rodzinną firmę. Nic nie byłoby w tym dziwnego, gdyby nie fakt, ze do tej pory jej głównym zadaniem były kolacje z matką i obcowanie na bankietach, wydawanych przez ludzi arystokracji. Zawsze nienagannie ubrana, wyrafinowana, dobrze wychowana, opanowana. Istna kobieta z lodu…
 Przynajmniej w ten sposób, an pierwszy rzut oka postrzega ją Michael, bądź jak kto woli – Michaił. Artysta – rzeźbiarz, czasem rzeźbi, czasem remontuje – tak siebie określa. Od momentu, gdy wpada do jej firmy w podartych spodniach i brudnym podkoszulku, wywraca wszystko w życiu Sidney, do góry nogami. Zaczyna budzić w niej skrywane dotąd uczucia i co gorsza, jako jedyna osoba potrafi wydobyć z niej to, co chowała skrycie przez tyle lat – wrażliwość. Jeden mężczyzna potrafi odmienić kobietę w taki sposób, ze jest gotowa porzucić wszelkie konwenanse i zaryzykować.

 „Uwodząc dziedziczkę” to na prawdę „lekka” powieść, w pełni tego słowa znaczeniu. Nic nadzwyczajnego, co w jakiś sposób mogłoby zmienić Twoje życie, ale jednak jest coś co na pewno daje do myślenia. Autorka oprócz wątku miłosnego skupia się również na opisie cech charakteru i zachowaniu osoby, która wywodzi się z arystokracji. W bardzo fajny sposób opisuje jak życie według sztywnych zasad i oczekiwań społecznych, może wpłynąć na sposób zachowania i ocenę własnej osoby. I tutaj należy oddać Roberts ogromny szacunek, ze podjęła się takiego zadania.

Są jednka rzeczy, które odbiegają od fabuły. Pierwsza z nich to tytuł. „Uwodząc dziedziczkę” powinno zmienić się na „Uwodząc książniczkę” poniewaz główny bohater zazwyczaj tak się do niej zwraca, a jej status materialny w postaci dziedziczenia nie ma dla niego wiekszego znaczenia. Poza tym „uwodząc” też nie jest dobrym okresleniem, gdyż w tym przypadku uczucie rodzące się między boahtermi wybucha w tym samym czasie, z taką samą siłą. Poza tym, (może to mało istotne, ale jednak) mam zastrzeżenia co do okładki. W powieści tytułowy boahter jest opisany jako mężczyzna, dla którego wygląd jest wartościa podrzędna. Owszem jest przystojny, ale daleki od noszenia garnitówrów, czy płaszczy. Tymczasem na okładce mamy modela, wystylizowanego na bożyszcze kobiet. Trochę to nijak ma się do opisywanej „rzeczywistości”.

 Polecam wszystkim tym, którzy chcą zagospodarować sobie dwie, trzy godziny czasu na czymś niezobowiązującym, acz przyjemnym. Niezobowiązująca – książka, przyjemne – czytanie 🙂

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Connecting to %s