Siatkówka

Lotos Trefl Gdańsk – PGE Skra Bełchatów 2:3 (27:29, 22:25, 30:28, 25:19, 14:16)

Ostatni mecz 10. Kolejki siatkarskiej Plus Ligi w Bełchatowskiej Hali Arena gospodarze rozpoczęli bez Michała Winiarskiego w składzie.

Od samego początku mecz zapowiadał się emocjonująco, walka toczyła się punkt za punkt, jednak zaczęły wychodzić błędy w przyjęciu Mateusza Miki i Nico Mareschala. Zaskakująco dużo błędów popełnia Bełchatów najpierw dotkacie siatki przy opadającym bloku przez Conte, potem przejście linii dolnej i dlatego 5:3 dla Lotosu i w efekcie końcowym 8:5 dla gości. Bełchatowianie zaczęli bardzo spokojnie i do tego dołożyli kilka błędów z racji ataku w aut i przewaga podwietrznych Anastasiego znacznie wzrosła do 5 punktów. Jednak nie cieszyli się nią zbyt długo ponieważ Bełchatów bardzo szybko nadrobił zaległości doprowadzając do remisu 12:12. Blokowany Mareschal i na drugą przerwę techniczną zwycięsko schodzą Gdańszczanie. Po przerwie nadal ta przewaga się utrzymywała do czasu asa serwisowego Wlazłego. Mocnego ataku nie zdołał przyjąć Piotr Gacek. Końcówka seta to naprawdę raj dla oczu Kobiców. Walka punkt za punkt przy naprawdę mocnej zagrywce i świetnych atakach. Przy stanie 23:22 Wojech Grzyb trafia w siatkę i jest pierwsza setowa dla Bełchatowa. Pierwsze punkty na przewagi to seria zepsutych zagrywek z oby stron siatki. Jednak Mariusz Wlazły zakończył go szczęśliwie dla drużyny przy stanie 29:27.

Od samego początku drugiej partii to Bełchatów wychodzi na prowadzenie grając dobrze w obronie i kończąc większość ataków. To sprawa, że pierwsza przerwa, w drugim secie przy stanie 8:5 jest zwycięska dla Skry. Role całkowicie odwracają się w porównaniu to poprzedniego seta. Gdańczszczanie są wręcz rozbijani bardzo mocnymi serwisami Mariusza Wlazłego. To co Mariusz wyprawa na boisku to naprawdę godne naśladowania 13:6. Bardzo duże problemy w przyjęciu ma nadal Mateusz Mika i przy tak dużej stracie punkt nie dziwi fakt przerwy na życzenie Anastasiego. Po  dwóch błędach duetu Mareschal – Klos Lotos zdobywa dwa bardzo ważne punkty. Dzięki bardzo dobrej reakcji Barta Gawryszewskiego Lotos powoli odzyskuje punkty, jednak na druga przerwę techniczną, w drugim secie zwycięsko schodzi Skra Bełchatów, przy stanie 16:13. Kolejne błędy w przyjęciu zespołu z Pomorza powodują, że przewaga Bełchatowa wzrasta do pięciu punktów 20:15. Kolejne akcje również nie pomogły odrobić tak dużej straty po stronie Lotosu i w efekcie końcowym druga partię wygrywają Bełchatowianie po udanym ataku ze środka, w wykonaniu Andrzeja Wrony.

Trzecia partia zapowiadała się naprawdę interesująco.Zawodnicy obu drużyn nie odpuszczali żadnej piłki, a owocem ich starań były aktcje punkt za punkt. jednaka i tym razem zespół Skry okazał się lepszy 8:6. Zaskakująca seria błędów po stronie podpiecznych Falasci powoduje odrobienie większości strat 13:13. Końcówka meczu była naprawdę emocjonująca. Znów seria błędnych zagrywek po stronie obu drużyn, a gdy do tego dodamy ogromną nerwowość wszystkich zawodników najmierw mamy stany 23:23 potem gry na przewagi. Pierwszą piłkę meczową mieli goście, ale Wojciech Grzyb „przestrzelił” boisko. Mariusz wlazły również nie pozostawał dłużny trafiając przy zagrywce w siatkę 27:27. Troy na zagrywce wreszcie kończy trzecią partię  doprowadzając do tego, że jego zespół wygrywa seta 30:28 i walczy dalej.


Czwarty set pokazał, że a oni jedna, ani druga drożyna nie zamierzała odpuścić żadnego punktu. Na początku partii to Skra wydawała się lepsza prowadząc 6:4, jednak siatkarze z nad morza szybko doprowadzili do remisu i wyszli na prowadzenie 10:6.Chłopaki z Gdańska złapali wiatr w żagle (przy ich położeniu geograficznym to chyba dobre określenie :P) i rozszaleli się na boisku, odskakując na kolejne punkty i na drugą przerwę techniczną zeszli przy stanie 16:11. Banalne błędy popełniane przez gospodarzy powodują, ze Lotos na boisku robił dokładnie wszystko na co tylko miał ochotę, zdobywają kolejne punkty przewagi.Przy stanie 22:16 zaryzykuję ogromny podziw dla chłopaków z Gdańska, bo na tym etapie gry, niestety Skra niczego dobrego swoją grą nie pokazuje. Briović atakuje w siatkę i dzięki temu Lotos doprowadza do remisu w setach 2:2, wygrywają czwartą partię 15:19.

Rozpoczęcie tie-breaka bardzo nerwowe w wykonaniu Gdańszczan, jednak po udanym ataku Miki i bloku na Kłosie, w wykonaniu Gawryszewskiego Lotos odrabia straty. Po serii zepsutych zagrywek od początku seta Uriarte dwa razy precyzyjnie trafia z boisko odskakując gościom na dwa punkty 7:5.  Piata partia meczu, jak każdy tie-break stanowi piękne widowisko. Żadna z drużyn nie zamierza odpuścić, jednak w nie wielkim spotkaniu to Skra prowadzi. Po pięknej wymianie punkt zdobywa Lotos co doprowadza to piłki meczowej. Jednak po udanym ataku Wlazłego zawodnicy grają na przewagi. Błąd po stronie Swartcha, przy dotknięciu siatki praktycznie przesądza o wszystkim i Skra zdobywa dwa punkty doprowadzając do mona meczu przy stanie 16:14.

Mimo przegranej ze strony Lotosu Trefla tego meczu nie powinni traktować w kategorii przegranej. to co pokazali na boisku w trzech ostatnich setach dowodzi, ze jest to zupełnie inny zespól, niz rok temu. Oglądając ich w ekranie telewizora nie mogłam nie porównywać ich do tego co, jeszcze w zeszłym roku, oglądałam na żywo z Hali Ergo Arena w Gdańsk/Sopot. Mimo przegranej należą im się ogromne słowa uznania, ponieważ  wielu momentach gry stanowili o wiele lepsze  niż obecny Mistrz Polski.

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Connecting to %s